Be Quick or Be Dead

empire-icon„Be Quick or Be Dead”. Takie motto, rzucone przez Makabrysia na forum może być spokojnie podsumowaniem wczorajszego turnieju, a także pewnie całej nadchodzącej ligi, czemu dałem wyraz w ten właśnie sposób ją tytułując. Czego obecnie w Inwazji byś nie robił, pamiętaj o jednym. Bądź szybki. Szybko się rozwijaj, szybko atakuj. Później może nie być czasu. Później może już być tylko żal, sromota, spalone strefy i Wurrzag.

Wczorajsza inauguracja zmagań ligowych przeszła nasze najśmielsze oczekiwania – 17 osób, fantastyczna atmosfera, nowi gracze, dużo ciekawych pojedynków i wyśmienita integracja. Nie wiem, jak my się pomieściliśmy wszyscy w sklepie Rivendell, ale udało się i nikt chyba nie żałuje, że przyszedł. Na wczorajszym turnieju pojawili się weterani sceny, średnie pokolenie oraz nowy narybek. Była okazja do wymiany poglądów na temat gry, podpatrywania ciekawych zagrań czy nowatorskich pomysłów na używanie niektórych kart. Słowem – Święto Inwazji! Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom. Mam nadzieję, że nie zwolnimy tempa i co środę będzie tyle emocji, co wczoraj. Bardzo się cieszę, że udało mi się przekonać do udziału w turnieju Nibelunga i Arhrę (a.k.a Andriuszka, ale woli Arhra, więc niech tak zostanie). Dla Arhry był to pierwszy turniej, Nibelung był już parę miesięcy temu z dwa razy. Chłopaki zachwalali atmosferę i odgrażali się, że nie powiedzieli ostatniego słowa i będą się pojawiać, z czego jestem niezmiernie zadowolony.

Mój występ pięknie podsumował wczoraj Michał („Wiśnia”) po ostatniej grze, którą graliśmy wspólnie: „błąd na błędzie i wyjątkowo słaba talia”. Cóż… Miał rację. W związku z faktem, iż turniej był imienia Nilisa, postanowiłem grać Imperium i wywalczyć sobie posiadłości w Reiklandzie, a także sławę i chwałę od Altdorfu aż po Kislev. Z perspektywy czasu patrząc, pomysł nie był najgorszy, ale trzeba było brać moje Leśne Elfy na Woli Elektorów, a nie próbować robić jakieś fikuśne niewiemco, które miało mieć odpowiedzi na wszystko, a nie miało za bardzo na nic. Nie będę się sam biczował, jak napisał Michał na swoim blogu – to nie był nasz dzień.

Talia na deckboxie: Parakontrola

Runda I (EMP – DE 2:0)

black guardsNa początek trafiłem na Nibelunga, co nie było szczęśliwe, bo gramy ze sobą często i na turnieju ciekawiej byłoby powalczyć z innymi. Ale decyzji wszechmocnego Programu nie można podważać, więc co Program złączy, niech człowiek nie rozłącza. Nibelung grał przewijarką na Crone i Black Guards. Ciekawym elementem talii była też karta Witchbrew, która wspomaga przewijanie i dodaje młotki w ataku. Niestety, w grach ze mną Nibelung nie miał pomyślnych rąk startowych, ja natomiast szybko dostawałem w obu pojedynkach jedynego w talii Helblastera, który robił grę.

Runda II (EMP – DE 0:2)

Znowu Dark Elfy, tym razem Selverina. Talia, z którą już mi się przyszło mierzyć – Maranith do spółki z arkami. Nic odkrywczego, ale zabójczo skuteczne i niestety nie udało mi się nic wykombinować i poległem w obu grach.

Runda III (EMP – ORC 1:2)wurrzag

Awojdi i jego Wurrzag są ostatnio w formie – dwa razy drugie miejsce w turnieju z rzędu. Nie powiem, że nie miałem z tą talią szans, bo miałem. Z tym okrutnym szamanem bardzo trudno jest walczyć, trzeba kontrolować, kontrolować i jeszcze raz kontrolować. Legenda w zasadzie nie ma prawa wyjść na stół, bo jak wyjdzie i nie zejdzie w turze przeciwnika to kaplica. Jedną grę udało mi się wygrać, chociaż to głównie przez błąd Arka, który nie położył jednej kluczowej devki w odpowiednim momencie. W trzeciej grze, już w drugiej turze miałem 2 Inwazje Snotlingów, a Awojdi 3 pajączki w battlu. Dziękuję, dobranoc, popij wodą.

Runda IV (EMP – HE 0:1)

No ta gra to ewidentnie była już paraolimpiada. “Pojedynek warszawskich bloggerów”, czyli moja walka z Wiśnią, okazał się topornym zmaganiem, żeby dokończyć chociaż jedną grę. Obie talie były dość wolne, natomiast obie nieźle się broniły. W końcu Michał mnie przewinął, a w zasadzie przewinąłem się sam, popełniając takie błędy, że aż wstyd pisać, dlatego spuszczę na to zasłonę milczenia.

IMG-20130327-00426

Czy ja palę? Pani kierowniczko, ja cały czas palę! Na okrągło!

Nie pozostaje mi nic innego, jak zakończyć dzisiejszy odcinek naszego spotkania i zacząć myśleć o talii na następną środę. Mam nadzieję, że w święta będę miał chwilę, żeby napisać coś o kartach z nowego dodatku, bo od ostatniej środy nie udało mi się znaleźć na to czasu. Znalazłem go jednak trochę, żeby wziąć udział w konkursie na stronie podcastu Winvasion i wydaje mi się, że jestem jedynym reprezentantem naszej sceny w konkursie. Trzymajcie zatem kciuki, może się uda wygrać Kataklizm.

Na koniec rzucę tylko gorącego newsa, że może jeszcze w tym roku spotkamy się na regionalsie w Warszawie.

Tymczasem wesołego jajka!

Reklamy
Categories: Imperium, Liga, Turnieje | Tagi: , , | 8 Komentarzy

Zobacz wpisy

8 thoughts on “Be Quick or Be Dead

  1. wisnia

    do wawy bardziej by pasowało „control hard or be dead” 😉 Jezu od tej foty wspomnienia paraolimpiady wróciły! W sumie to zmieniam zdanie, ta talia jest fajna, strasznego pecha miałeś ze mną. No i chyba za dużo 3.Upchałbym zamiast czegoś jeszcze ze dwa questy najlepiej te przesuwające jednostki. No i pamiętasz przedostatnią rundę? Został ci jeden zasób, mogłeś pod koniec mojej tury przesunąć sobie Hemlera do królestwa, miałbyś te cztery zasoby więcej 😉 wesołych

  2. Nilis

    Trochę pech w ostatniej grze z Wiśnią bo swoją talią Imperialną mogłeś spokojnie wygrać, tyle że jak sami to określiliście – gra paraolimpiada:) oraz dyscyplina nie podeszła na Loecki – chyba kluczowa chwila. Fajnie Wilku że próbujesz niebieskimi chłopcami pocisnąć:) Ja wciąż dopinguje Twoje gry Imeprium i chyle czoła świetnej talii Wood Elfami, która zawsze może nabruździć;)
    pozdrawiam

  3. Fajny blog, coś od początku, ale już od dawna w obiegu. A ja chcę się nauczyć grać w Inwazję, składać talie, ale już jest tyle tego w obiegu, że nie wiem jak. Jakaś pomoc się tu pojawi kiedyś?

  4. Heh, miałem ostatni turniej bardzo podobny do Twojego, równie fatalny wynik jak Twój 😀

  5. Wilk

    Hej Piotr: jasne, na pewno napiszę coś dla totalnie początkujących.
    A tymczasem polecam Ci:
    maledictor.blogspot.com/ – blog Przema, na którym w dziale Archiwum jest wiele artykułów dla początkujących graczy.
    http://warhammer-inwazja.pl/index.php?p=71&id_n=95 – artykuł poświęcony podstawom tworzenia talii.
    Myślę, że to Ci może pomóc na dzień dobry:)
    Poza tym popatrz sobie na decki na deckbox.org – na początku warto nawet skopiować jakiś dobry deck, żeby zobaczyć jak Ci się gra daną frakcją, jak działają karty i jak łączą się ze sobą.

    • Witaj,
      dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Problem przed którym w tym momencie staje nowa osoba jest mnogość kart już dostępnych. Jeśli ktoś chce grać ze znajomymi to kupuje co mu się podoba. W innym przypadku ma sporo do nadrobienia (zwłaszcza finansowego) w kwestiach zapoznania się z kartami. Nie wiem jak to wygląda w Inwazji, choć troszkę szperałem, ale podejrzewam, że nie używa się zbyt wielu kart ze starszych dodatków, chociaż może się mylę. Sam mam core set, legendy i szturm na ullthuan, podejrzewam, że za dużo nie zdziałam z tymi kartami.

      • Wilk

        No tak – ilość kart może przyprawić na początku o zawrót głowy. Stare karty są jak najbardziej używane, więc opłaca się kupić starsze dodatki. Ale na początek proponuję Ci inne rozwiązanie. Przejrzyj dział „Targowisko” na forum, często ktoś sprzedaje kompletne zestawy kart do danej rasy – to jest bardzo dobry sposób, żeby zacząć. Ja sam zaczynałem w taki sposób, że kupiłem podstawkę i kilka dodatków do orków (selekcji, które kupić dokonałem na podstawie wpisu na blogu Przema – ma takie specjalne wpisy, gdzie ocenia dodatki pod kątem przydatności dla danej rasy). Później w miarę możliwości dokupowałem dodatki potrzebne dla orków, albo kupowałem od innych graczy pojedyncze karty, które chciałem mieć w decku. Któregoś razu trafiła mi się okazja i za 120 złotych kupiłem wszystkie karty chaosu i już miałem w zasadzie dwie rasy. I jakoś poszło z górki, totalnie wsiąkłem w inwazję i aktualnie mam już prawie wszystkie karty x3. Nie od razu Rzym zbudowano, zacznij od jednej rasy, jednego decku i ciesz się grą a powoli skompletujesz sobie wszystko. Warto z lokalną sceną turniejową się zapoznać, często można kupić/wymienić pojedyncze karty. Ponadto, kontakt ze sceną pozwoli Ci rozeznać się, co jest grane, jakie karty są niezbędne, a jakie możesz sobie darować. Same zalety:)

  6. Święte słowa. Dzięki jeszcze raz za porady. Czekam na kolejne wpisy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: