Enemy at the Gates, czyli jak to Imperium z Chaosem mężnie walczyło

Warhammer_Mark_of_Chaos_1Emocje ligowe powróciły. Za nami 6 kolejka warszawskiej ekstraklasy rozegrana po raz pierwszy na nowej miejscówce, czyli w lokalu Solec 44. Zawodnicy zebrali się w liczbie osiemnastu, by godnie reprezentować barwy wybranych przez siebie frakcji oraz by bawić się i radować naszym cotygodniowym świętem Wojennego Młotka.

Solec 44 otworzył przed nami gościnne podwoje – udostępniono nam salę, która była tylko dla nas, także idealnie na inaugurację. Szeroki wybór ciekawych piw i innych alkoholi, a także ciekawa, właściwa tylko dla tego miejsca kuchnia oraz imprezowa i bardzo przyjazna atmosfera lokalu sprawiły, że grało i biesiadowało się bardzo przyjemnie. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele świetnych turniejów w tym miejscu.

Obrodziło nam Chaosem, aż ośmiu graczy wybrało flirt ze spaczeniem i poprowadziło armie wojennych ogarów, horrorów, demonów i innych kreatur wprost z pustkowi, którymi rządzą Mroczni Bogowie. Na polu bitwy stanęły także siły dobra, w przeważającej mierze złożone z elitarnych żołnierzy imperialnych, lecz także z krasnoludzkich zabójców oraz dumnych synów Ulthuanu. Jedynym dowódcą floty czarnych arek był Selverin, co może dziwić, biorąc pod uwagę sukces Mrocznych Elfów na Mistrzostwach Europy. Na osiemnastu graczy nie było żadnych Orków! Powiem szczerze, jak dla mnie to właśnie świadczy o nieprzewidywalności warszawskiej sceny i sprawia, że turnieje są tak emocjonujące i ciekawe. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać i jakie będzie meta danego turnieju.

empireJa zdecydowałem się zagrać w miarę standardowym Imperium. Ostatnio grałem dość dużo destro i mi się znudziło. Generalnie lubię świeżość, dlatego też często zmieniam frakcje, rzadko gram długo jedną. Może nie jest to najlepsze, bo nie znam często talii na pamięć, ale przynajmniej ciągle coś nowego się dzieje.

Talia na deckboxie: http://deckbox.org/sets/373902

Założenia, jakie mi przyświecały składając talię:

– zdecydowana większość kart ma być x3

– brak udziwnień, w  prostocie siła

– Rodryk do kontroli wsparć

– Osterknachci do kontroli jednostek

– Call for Reserves do używania dwóch powyższych jednostek ponownie w zależności od potrzeby

– Hemmler do palenia

– Werner na snotlingi i kulty oraz ewentualnie do obrony questa

– Chain Lightning na rushe, Chaos i Dreamery

– Temple of Verena do wykorzystania zasobów z raidera niewykorzystanych na taktyki

 cl

Talią grało się bardzo przyjemnie. Mimo prostoty konstrukcji daje duże możliwości i wymaga dokonywania wyborów. Jest upierdliwa dla przeciwnika, bardzo szybko potrafi zrobić dobrą ekonomię. W defensywie radzi sobie świetnie. Jedynym poważnym problemem, jaki zaobserwowałem i który muszę rozwiązać jest brak firepowera do mocnego uderzenia. Walnięcie w strefę za 8 jest dość ciężkie, wymaga posiadania przynajmniej 4 jednostek w battlu, w tym Hemmlera, który przy oporze ze strony przeciwnika rani całą eskadrę. Me no likey. Niemniej jednak przy wszystkich zaletach tej talii, ta drobna wada nie przeszkadzała bardzo w graniu, a osiągnięty przeze mnie wynik wskazuje, że jest całkiem niezła.

Runda 1 (EMP – CHA 1:2)

lordPierwsza gra i niestety porażka, chociaż po zaciętej walce. Na marginesie chciałbym dodać, że bardzo cieszy mnie fakt, iż jeśli przegrywam, to coraz rzadziej 0:2, także mało kto ma ze mną łatwe zwycięstwo. Tym razem również tak było. Wylosowałem Bokalusa, który grał Chaosem z combem na Lord of Change, Barbed Snares i Sacred Cauldron w pakiecie. W pierwszej grze walczyłem dzielnie, ale dość dobra kontrola ze strony przeciwnika oraz niewystarczająca ilość młotków w battlu sprawiła, że musiałem ustąpić pola. W drugiej grze to ja kontrolowałem i Pan Przemian został zdjęty w odpowiednim momencie przez Elitę Osterknachtu. W trzeciej grze najbardziej podczas całego turnieju odczułem brak wystarczającego uderzenia w ataku. Miałem w zasadzie wygraną grę, mnóstwo kart na ręce, dużo zasobów i nie miałem takiej ilości młotków, żeby spalić Bokalusa. W końcu niestety to on spalił mnie decydując się na konwencjonalny atak, a nie odpalanie comba. Zlekceważyłem potęgę Chaosu i dostałem Unleashem i pierwsza runda w plecy.

Runda 2 (EMP – CHA 2:0)

 sg

Druga runda i znowu Chaos, tym razem na Khorvaku i spaczonych jednostkach atakujących z boku. Dykta dokonał delikatnych zmian w talii, którą grał we Wrocławiu, ale główny zamysł był mi znany. W obu grach udawało mi się kontrolować Osterknachtami i Rodrykami oraz samemu bronić się przed kontrolą dzięki dyscyplinom i kościołom. Również w obu grach od początku udawało mi się zorganizować duży dociąg, dzięki czemu Hemmler był na posterunku bardzo szybko. A wiadomo, szybki Hemmler, szybki koniec.

Runda 3 (EMP – CHAOS 1:1)

kMaraton z Chaosem trwa, zupełnie, jakbym znowu był na Assaulcie, tylko zamiast ciągłego oglądania kanonek i tuneli, na stole roiło się od piesków i ptaszków. Boodzik również miał standardowy chaos ze spaczonymi jednostkami i Khorvakiem. Żaden z moich przeciwników nie używał ani Daemonsworda, ani dysków, co mnie zdziwiło, bo w tego typu talii zazwyczaj sprawdzają się wyśmienicie. Pierwszą grę graliśmy z Boodzikiem dość szybko. Mimo moich prób obrony i kontroli, Boodzik miał jednak w ręce więcej argumentów i wygrał. W drugiej grze to ja miałem inicjatywę i po położeniu trzeciego kościółka w Kingdom oraz Hemmlera w battlu Boodzik grę poddał. Na zagranie trzeciego starcia mieliśmy 30 minut i śmialiśmy się, że i trzy byśmy zdążyli zagrać. Wykrakaliśmy sobie, ostatni pojedynek trwał całe pół godziny, kontrola po obu stronach, cios za cios, oko za oko, ząb za ząb. W momencie, w którym skończył się czas Boodzikowi zabrakło prawdopodobnie jednej tury, żeby mnie spalić. Udało mi się uratować remis, choć było gorąco.

Runda 4 (EMP – HE 2:1)

W ostatniej rundzie totalna zmiana klimatu. Musiałem się przestawić mentalnie, bo na mageswojej drodze napotkałem atakującą z boku (dzięki Sally Forth) armię z Ulthuanu prowadzoną przez Starscreama. Ciekawa talia, w której pierwsze skrzypce odgrywała wymieniona wyżej taktyka oraz Dreamer i zapożyczony z Imperium Celestial Apprentice, który do czasu wyjścia kościółków był dość denerwujący. W pierwszej grze miałem fatalną rękę startową, a Starscream wyszedł szybko z Learned Mage x3 (!) oraz Celestiala i Dreamera. Dwa ataki i po zawodach. W drugiej grze również nie zapowiadało się dla mnie różowo, ale po początkowych problemach zacząłem odzyskiwać inicjatywę dzięki heroicznej obronie moich jednostek (bronili się dzielnie nawet Huntsmani). W pewnym momencie mieliśmy po jednej spalonej strefie i każdy z nas mógł w swojej turze skończyć potyczkę atakując, jeśli drugi nie postawi na obronę. Wtedy właśnie Starscream popełnił poważny błąd. Mając 4 zasoby położył na stole Dreamera z attachmentami dającymi celewytrzymałość, wyznaczył na atakującego, a potem zaczął zadawać rany Learned Magom, żeby ściągnąć mi jednostki z questa, w którego atakował. Zabił sobie wszystko, co było do zabicia w queście, ale zabił mi także wszystkich potencjalnych obrońców. Później zadał obrażenia Dreamerowi, wyleczył go i znowu zadał obrażenia, żeby ten zaatakował równo za 8, czyli tyle ile trzeba do spalenia. Nie wziął tylko pod uwagę, że mam zostawione dwa zasoby, a Chain Lightning ściąga jednostki za 3, a nie tylko te za 2. Dreamer poszedł do piachu, a w następnej turze Hemmler et consortes pokazali długouchym siłę Imperium. W trzeciej grze Starscream poszedł mocno w obronę, przez którą przebijałem się przez dobre 20 minut. Udało mi się na 13 sekund przed końcem. Uff… To był najtrudniejszy pojedynek tego dnia dla mnie, tym bardziej cieszy zwycięstwo.

Ogólnie turniej bardzo udany. Zająłem 5 miejsce, co w Warszawie cieszy. Dalej przebijam się w tabeli ligowej do TOP10, jeśli utrzymam formę to nawet TOP8 jest realne, chociaż poziom jest wysoki, a gracze tacy jak Wosho, Selverin, Ostry, Awojdi, Wiśnia, Carnage, Bokalus czy Nilis (ostatnio w wyśmienitej formie, o czym świadczy choćby zwycięstwo w opisywanym turnieju) to bardzo trudni i wymagający rywale, dlatego też co tydzień jest bardzo ciężko. Ale walka trwa.

Reklamy
Categories: Chaos, HE, Imperium, Liga, Turnieje | Tagi: , , , , | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “Enemy at the Gates, czyli jak to Imperium z Chaosem mężnie walczyło

  1. Nilis

    Dobra kontrolna talia, bez udziwnień, dobrze broniąca. Dobrze złożyłeś bo w 50 kartach zmieściłeś wszystko co potrzeba.
    Jeżeli grasz na jednostkach – mocno ekonomicznych i kontrolnych (Osterknacht, Rodrik, Werner, Synowie m. i łowcy) to niema zbytnio opcji żeby jednym atakiem spalić strefę za 8. Imperium jest bardzo defensywną rasą. To jednak w niczym nie przeszkadza, chodzi o to żeby co turę czyścić przeciwnikowi najważniejsze karty aby nie mógł rozwinąć skrzydeł a samemu „ciukasz” Miecznikiem pustą strefę i dalej kontrolujesz aż nie wejdzie Hemmler i spali 3-4 atakami dwie strefy.
    Ja osobiście w takiej talii widzę dwóch Friedrichów(choć większość osób wciąż gra trzema) bo potrzebuję go w 3-4 turze, natomiast trójkę dobrze jest mieć na Krasnoludy bo w grze z brodatymi jeden na pewno zginie w obronie/ataku/spite’a i następni są bardzo potrzebni.
    pozdrawiam serdecznie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: